PL
All articles
Profile & headshot

Czy zdjęcie zrobione telefonem wystarczy na casting?

Odpowiedź zależy od tego, którym zdjęciem w profilu ma być. Jako główny headshot — ten, po którym reżyser decyduje, czy kliknąć dalej — zdjęcie z telefonu przegrywa i reżyserzy castingu mówią to wprost: selfie zostawcie na swoim profilu społecznościowym, nie wysyłajcie go do skrzynki castingowej. Nie chodzi o snobizm sprzętowy, tylko o to, czego telefon nie robi sam z siebie: światła, które modeluje twarz, ogniskowej, która nie zniekształca nosa, i drugiej osoby po drugiej stronie aparatu, która wyciąga z Ciebie wyraz twarzy.

Są jednak dwa konteksty, w których zdjęcie telefonem jest standardem branżowym, a nie kompromisem. Pierwszy to polaroidy, nazywane też digitals: surowe, nieobrobione ujęcia na jednolitym tle, bez makijażu, w naturalnym świetle, pokazujące, jak wyglądasz naprawdę dzisiaj. Robi się je telefonem i tak ma być. Drugi to zgłoszenia do statystowania i epizodów, gdzie agencja potrzebuje po prostu wiernego zdjęcia aktualnego wyglądu, a nie portretu artystycznego.

Jeśli robisz zdjęcia telefonem, o wyniku decyduje światło i tło, nie aparat. Stań twarzą do okna w pochmurny dzień, bo ostre słońce rzuca cienie, a lampy sufitowe dają żółty odcień skóry. Odsuń się co najmniej metr od jasnej, gładkiej ściany, żeby nie mieć własnego cienia w kadrze. Postaw telefon na statywie na wysokości oczu i poproś kogoś o naciśnięcie spustu: selfie z wyciągniętej ręki zawsze zniekształca proporcje twarzy, a ujęcie z góry lub z dołu zmienia Twój typ.

Czego nie robić w żadnym z tych wariantów: filtrów, trybów upiększających, retuszu zmieniającego rysy. Cel polaroidów i cel headshota jest ten sam — żeby osoba, która wejdzie na salę, była tą samą osobą, którą reżyser widział na ekranie. Dobre zdjęcie telefonem, które to spełnia, jest w profilu więcej warte niż słaba sesja studyjna sprzed pięciu lat.

Source: Na podstawie poradników Backstage, wskazówek Spotlight i Central Casting oraz polskich poradników fotografów castingowych (Natalia Rakowska, Kanso).